czwartek, 4 października 2012

Wrzesień. Mgła płynie wśród zalesień.*

Właśnie, czas wrzucić wrześniową sesję Szkieletyny.
Co do tych zdjęć, mam mieszane uczucia. Ogólnie jestem zadowolona z tego, co mam. Wiem, że efektów, jakie mi się marzą, nie osiągnę z żadną lalką (np. nie skulenie się do pozycji embrionalnej. Być może niektóre dollfy to potrafią, ale ich z kolei nie położę na kapeluszu muchomora). Szkieletyna, jak na swoje możliwości, spisała się na medal.
Jednak niesamowicie drażni mnie "dwukolorowość" jej ciałka. Póki stała sobie grzecznie na półce, jakoś nie zwracałam na to uwagi, przy zdjęciach zaczęło mi to przeszkaczać. Wiadomo, taki urok CAMowych Monsterek :-/
No cóż, pozostaje mi tylko kupić Skelitę, i powtórzyć sesję w przyszłym roku ;-) Co będzie o tyle zabawniejsze, że nowa monsterka ma mieć szkieletowe ramiona, uda, i być może cały korpusik ;-)

A teraz spam Szkieletynowy. Uwaga, zdjęć będzie dużo.

Oczywiście w sesji udział brały same muchomory (żaden nie ucierpiał). Po prostu, Szkieletynie było jakoś nie po drodze z grzybami jadalnymi :-)





Musiało to wyglądać wyjątkowo zabawnie, kiedy szukałam odpowiednich okazów do sesji. Moi rodzice dzielnie mi w tym pomagali (dziwię się, że nie uciekli). Wyglądało to mniej więcej tak:
Tato: Dobry muchomor?
Ja: Za mało czerwony!
Mama (po chwili): A ten? Patrz jaki ładny!
Ja: Za mało kropek!
M: Tam coś rośnie...
Ja: Za stary! Za mały! Za krzywy!
Itede, itede, itede...

Zabawa rączkami i ten motyw chyba nigdy mi się nie znudzi   ;-)
"Głowa Jana Chrzciciela na tacy" to moja ulubiona stylizacja Szkieletyny.

A tu miałam pomysł, ale zepsuła mi go Szkieletyna swoim ciałkiem.






_____
*Tytuł posta to oczywiście nawiązanie do Gałczyńskiego. Patetyczny wiersz o jesieni w całości idzie tak:
" Jesień. Mgła płynie wśród zalesień.
Samotny baran beczy.
Jesień. De facto jesień.
Hej, jesień...I te rzeczy."