Nie samymi disnejkami człowiek żyje. mam przecież i inne lalki, które czekają na swoje blogowe pięć minut ;-)
Na pierwszy ogień miała iść Draci. Chciałam zrobić jej sesję w nowej sukience,
ale okazało się, że Cupidetta ma większe parcie na szkło ;-) Ta lalka jest jedną z moich ulubionych monsterek, ale wiem, że sporo osób nie darzy jej jakąś specjalną sympatią. Moja ciocia stwierdziła wręcz, że to najniesympatyczniejsza lalka, jaką widziała. Ja jednak uwielbiam jej koncept: fryzurę w stylu Lady Gagi, koronkowe ręce, i przede wszystkim makijaż!
Bardzo podoba mi się efekt (jaki uzyskałam zupełnie nieświadomie) kiedy jej ręce giną w mroku i widać tylko koronkowe "żyłkowanie"
Mnie C.A. bawi, za każdym razem uśmiecham się na widok jej ust - dziób w ciup i jest fajnie ;)
OdpowiedzUsuńJa wcale nie uważam, że ta lalka jest niesympatyczna, i choć za Monsterkami nie przepadam to właśnie ona i Operetta są moimi "ulubienicami" :)
Faktycznie fajnie wyglądają jej "niknące" łapki na zdjęciach.
Mnie u Cupi podobają się oczy i te genialne "kościane" skrzydła. Pomimo, że jest cukierkoworóżowa, to po bliższym przyjrzeniu się robi mroczne i niepokojące wrażenie. Za to uwielbiam takie lalki. Gdyby nie te moje nieszczęsne Ghoulie to bym miała i Opretkę i Cupi... Ech...
OdpowiedzUsuńMnie się ta kupidynka bardzo podoba! Chociaż muszę przyznać, że ten dziób w ciup zyskuje przy zbliżeniach, za to z daleka wygląda dziwnie ;-). W każdym razie, jeśli miałabym okazję ją tanio kupić, to na pewno by do mnie zawitała :-)
OdpowiedzUsuńFryzura cudowna, jedyne co nie do końca do mnie przemawia w tej lalce to usta, ale i tak ma niepowtarzalny urok, jak to Monsterki :)
OdpowiedzUsuń