piątek, 30 marca 2012

Little Miss Tonner (część I)


Kiedy po raz pierwszy zobaczyłam zdjęcia tych lalek

, pomyślałam sobie „WTF? Toż to żywa

Pannice jednak nie dawały mi spokoju, maja w sobie coś szalenie pozytywnego i optymistycznego, trudno przejść koło nich obojętnie. Kiedy już stało się jasne, że się zakochałam, dowiedziałam się (niczym w Modzie na Sukces!) strasznej rzeczy – to dzieło Tonner Company! A ja lalek Tonnera nie lubię. Z definicji. Nie wiem, może to kwestia skali (która jest dla mnie za duża), może to kwestia samego Roberta T., który wydaje mi się dogłębnie niesympatycznym człowiekiem. Starałam się, naprawdę, ale po kilku nieudanych eksperymentach doszłam do ostatecznego wniosku – mi z tymi lalkami nie po drodze.
Moja Pyza-Paskuda pochodzi z wrogiego obozu? Co robić? Jak żyć, panie Tonnerze, jak żyć?

Trochę zdecydował przypadek ( w stylu „O, jaka fajna aukcja na ebayu, kliknę dla rozrywki, przecież nic się nie stanie, ktoś mnie na pewno przelicytuje, spoko.”
Po trzech dniach „Co? Nadal nikt nie licytuje? To niemożliwe, żeby ta lalka sprzedała się tak tanio, pewnie wszyscy czają się na ostatnią chwilę, jeszcze mnie przelicytują.”
„Jak to wygrałam? O.O  Trzeba zorganizować pieniądze na paypalu. I w ogóle to Tonnerka! AAAAAAA!!!”), że próg  mojego domu przekroczyła ona



Co prawda moją zdecydowaną faworytką była Ruda (albo Szatynka), ale skoro trafił się giftset z dodatkowymi ubrankami i dodatkową parą butów, to nie będę narzekać, prawda?

Pudełko mniej ekskluzywne niż standardowe u Tonnera, ale w końcu należy pamiętać, że jest to linia lalek projektowana raczej z myślą o dzieciach, a nie dorosłych kolekcjonerach:





Metka, jeśli ktoś lubi takie rzeczy ;-)




Zaplombowane paczki z ciuszkami:



Sesja na Prawie Golasa ;-) Te malowane majtasy są rozbrajające

Staw pod biustem i dziwacznie wycięte pachwinki. Te pachwinki mają cel, bo Pyza siedzi ładniej niż zwykła tonnerka albo Ello (o Antoinette się nie wypowiadam, bo nie miałam jej nigdy w ręku).

Sama lalka jest dziwna, bo ma pomalowane nogi poniżej kolan cielistą farbą. Spotykam się z tym po raz pierwszy. Na amerykańskich grupach też się dziwią, i doszli do wniosku, że to niby zabezpieczenie przed farbowaniem.
Starałam się to sfotografować, różnica w odcieniu jest widoczna gołym okiem, niestety nie wyszło na zdjęciu


Hm, może nóżki są zabezpieczone przed plamami odubrankowymi, ale reszta Pyzy na pewno nie :-(


Ufff, nie miałam pojęcia, że pisanie bloga to taka ciężka praca!
O ubrankach Pyzy, i porównanie Pyzy i Ellowyne już jutro ;-)

3 komentarze:

  1. Pyza jest fantastyczna, nigdy takiej nie widziałam! Dodam twojego bloga do blog rolla, będę zaglądać :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetna jest:) W ogóle nietonnerowata:) Więc chyba nie masz się co martwić wrogim obozem:)

    OdpowiedzUsuń
  3. bardzo fajna lalka! :) no i jest artykułowana :) i ma śliczną buźkę :) i masę ubranek!Fajny zakup!gratuluję!

    OdpowiedzUsuń